Wzywając lekarza do domu musimy równocześnie zatroszczyć się o to, aby wizyta pozostawiła na nim jak najlepsze wrażenie i, co równie ważne, nie zdołała obudzić nawet cienia podejrzenia, czy naprawdę jesteśmy chorzy.

Jeśli tak się szczęśliwie zdarzy, że rzeczywiście mamy 40» gorączki, bez żadnego wysiłku kaszlemy, oddając zgodnie z podręcznikiem co należy, to sprawa jest prosta. Jeśli jednak nie dysponujemy żadnymi bardziej widocznymi objawami, które zdolne byłyby lekarza chociaż częściowo przekonać o naszej chorobie, ważnego znaczenia nabierają okoliczności towarzyszące wizycie.

– I tak na przykład:

– A Natychmiast po wezwaniu lekarza na wizytę domową sprzątamy z pokoju, w którym zamierzamy go przyjąć, ślady libacji, wytrącając w ten sposób lekarzowi podtjrzenie, że to wcale nie żadna choroba, tylko kac. Ponieważ od chwili zgłoszenia wizyty aż do przyjścia lekarza mamy na ogół do dyspozycji nie więcej niż pół dnia, nie ociągamy się ze sprzątaniem, zwłaszcza że musimy także sprzątnąć przedpokój, wykąpać się, wyciągnąć z apteczki różne lekarstwa, pościelić tapczan, włączyć poduszkę elektryczną założyć kompres lub też unieruchomić nogę w szynie – zależnie od tego, na jak długo potrzebne nam jest ,L-4”.

– A Drzwi, kiedy lekarz przyjdzie, nigdy nie otwieramy sami, tylko ktoś z domowników. Jeśli to jest np. żona, mówi konfidencjonalnie lekarzowi przed wejściem do naszego pokoju: „Dziecko wyprawiłam do babci, bo podejrzewamy, że to coś zakaźnego”, zaś po wyjściu pyta: „Panie doktorze, czy nie ma niebezpieczeństwa dla życia?” – w ten prosty sposób najpierw odsłaniając przed lekarzem, a potem potwierdzając całą powagę sytuacji.

– A W trakcie badania przez lekarza, kiedy widzimy, że zaczyna on kręcić głową, ponieważ niczego usprawiedliwiającego „L-4” nie może w nas znaleźć, dorzucamy mu jeszcze ze dwa, trzy objawy, które trzymamy w zanadrzu, a których zadaniem jest umocnienie lekarza w wierze, że jednak mamy jakieś dolegliwości. (Np.: skurcz w kolanie, kiedy leżymy, ból pod prawą łopatką albo niemożność zgięcia się, odczute w momencie, gdy lekarz kazał się nam podnieść czy przekręcić w łóżku, itd.)

Objawy i rozpoznanie lekarza zapisujemy sobie w kalendarzyku. Dzięki temu, kiedy znów wezwiemy lekarza po miesiącu czy krócej (w zależności od tego, na jak długo udało się nam uzyskać ostatnie „L-4”, termin następnego zwolnienia tak ustalamy, aby nie zdobyć sobie w instytucji szkodliwej dla premii opinii chorowitego), będziemy mogli sobie przypomnieć, na jaki temat spieraliśmy się z doktorem, kiedy był u nas ostatnio, i kiedy, jak się okazało, wyszło na nasze.

Leave a Reply

Recent Posts
  • III okres porodu

    III okres porodu, to jest odklejenie i wydalenie popłodu, z punktu widzenia mechanizmu porodowego, nie wymaga większych wyjaśnień. Siła wydalająca …
  • Zakażenie w okresie życia płodowego

    U dzieci zakażenie nabyte daje częściej ciężki stan chorobowy oraz częstsze postacie mózgowo-oponowe. W tych przypadkach płyn mózgowo-rdzeniowy daje dodatnie …
  • TERAPIA OGÓLNA UFŁAWÓW

    Wygląd wydzieliny śluzówki, która wyścieła wnętrze przewodu płciowego, zależy już w warunkach prawidłowych od przebiegających w niej procesów biochemicznych. Procesy …
  • Pobyt w oddziale położniczym

    Podczas pobytu w oddziale położniczym lub izbie porodowej matki uczą się podstawowych zabiegów pielęgnacyjnych i otrzymują wskazówki w sprawie dalszej …
  • Według Spanneia

    Istnieją również odmienne zapatrywania na sposób rozgałęziania się poszczególnych pni kosmkowych i ich połączeń. Stieve jest zdania, że pień kosmkowy …
  • Szczepienia ochronne

    Stanowią one zasadniczo zakres działania poradni D, ale ze względu ‚ na swą ważność oraz wykonywanie ich również przez inne …
Partnerzy